INDIE
Indie to kraj, który się kocha albo nienawidzi, dla mnie to miejsce, które na zawsze przewartościowało sposób, w jaki patrzę na świat. Moja wyprawa trwała trzy miesiące, z czego pierwszy spędziłem z przyjaciółką, przemierzając słynny „Złoty Trójkąt”. Zaczęliśmy od gwarnego New Delhi, by wkrótce podziwiać majestatyczny Taj Mahal, różowy Jaipur, błękitny Jodhpur, magiczny Pushkar, Ajmer oraz pustynny Jaisalmer. W Varanasi piliśmy legendarne blue lassi, patrząc na płonące nad Gangesem stosy, a w Khajuraho zwiedzaliśmy słynne świątynie Kamasutry. Zobaczyliśmy nawet świątynię tysiąca szczurów. Indie nigdy nie przestawały mnie zaskakiwać.
Po tym czasie przyszedł moment na najważniejszy test: dwa miesiące totalnego solo travelingu. Z plecakiem na plecach i głową pełną ciekawości, ruszyłem w nieznane: Zobaczyłem największy posąg świata i poczułem klimat Hampi. Dotarłem do Munnar, eksplorowałem Keralę, gdzie widziałem słynną rzeźbę orła, aż po sam kraniec subkontynentu w okolicach Chennai. Zostałem zaproszony na lokalne wesele na kokosowych wyspach w Kerali, poznałem setki fascynujących ludzi i na własnej skórze doświadczyłem życia w największej pralni świata czy slamsach Bombaju, gdzie zobaczyłem też najbardziej absurdalny, najdroższy budynek jednorodzinny świata.
Podróżowanie przepełnionymi pociągami, pełnymi syfu, ale i niewyobrażalnej feerii barw, stało się moją szkołą życia. Nauczyłem się, że w tym nieustannym chaosie kryje się niezwykła energia, którą odnajdziecie w moich vlogach.
Zapraszam do wspólnej podróży przez Indie bez filtra! 😉